W skrócie: Marketing wirusowy tworzy treść lub mechanizm, dzięki któremu ludzie dobrowolnie udostępniają ją innym. Dystrybucji nie można zagwarantować i sama w sobie nie jest korzyścią handlową.
Jak wykorzystuję marketing wirusowy w praktyce
Określam odbiorców, jeden główny komunikat i rzeczywistą wartość stojącą za udostępnieniem. Wybieram format pasujący do kontekstu i przygotowuję zasoby do obsługi odpowiedzi, realizacji oraz dalszego kontaktu, jeśli zainteresowanie wzrośnie. Obietnica musi pozostać spójna w reklamie, na stronie i w rozmowie sprzedażowej.
Na co zwrócić uwagę
Wirusowości nie można zagwarantować, a zainteresowanie nie oznacza zaufania. Wymuszanie udostępnień, wprowadzające w błąd twierdzenia lub kampania, która przerasta możliwości firmy, mogą zaszkodzić marce. Mierz istotne reakcje i jakość klientów, a nie tylko wyświetlenia lub ich medialne ekwiwalenty.
Pytania pomocne przy podejmowaniu decyzji
- Dlaczego ktoś miałby naprawdę to udostępnić?
- Jaką obietnicę możemy spełnić?
- Co wydarzy się po uzyskaniu zainteresowania?
- Jak zmierzymy liczbę wartościowych klientów, a nie tylko liczbę wyświetleń?