W 2014 roku metodę Moving Man Briana Deana przemianowałem na Link Mover. „Mover” brzmiało dla mnie nudno, a odrobina Čapka jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Oryginalny poradnik wykorzystywał wygasłe domeny, Open Site Explorer, Xenu i kilka sztuczek wyszukiwania. Narzędzia i bazy danych się zestarzały. Przydatna zasada pozostała.
Ktoś umieszcza na swojej stronie link do strony, która zniknęła. Ty masz albo możesz stworzyć aktualną treść, która lepiej rozwiązuje ten sam problem. Informujesz autora o błędzie i proponujesz zamiennik. To, czy zmieni link, pozostaje jego decyzją.
Ten ostatni punkt jest ważny. Link nie jest czymś, co ci się należy. Chodzi o użyteczną korektę.
Metoda działa tylko z naprawdę dobrym zamiennikiem
Najpierw patrzę na treść, a nie na metrykę domeny. Jeśli zaginiona strona zawierała mapę, badanie, kalkulator albo szczegółowy poradnik, zamiennik musi zaspokajać tę samą potrzebę. Ogólny artykuł na podobny temat nie wystarczy.
W oryginalnym przykładzie zniknęła strona o noclegach w Brukseli. Dzięki archiwum internetu można było ustalić, że jedna z podlinkowanych stron oferowała mapę Brukseli, a następnie znaleźć witryny, które nadal prowadziły do tej niedziałającej mapy. Sensownym zamiennikiem byłaby aktualna, użyteczna mapa. Nie katalog hoteli z jednym akapitem o transporcie.
Zanim zacznę się z kimkolwiek kontaktować, przechodzę przez cztery pytania:
- Czy oryginalny link rzeczywiście nie działa, czy jest tylko tymczasowo niedostępny?
- Czy z archiwum lub kontekstu rozumiem, co znajdowało się na stronie?
- Czy moja strona jest bezpośrednim, aktualnym i lepszej jakości zamiennikiem?
- Czy zastąpienie linku pomoże czytelnikom źródłowej witryny?
Jeśli odpowiedź na ostatnie pytanie brzmi „nie”, nie wysyłam wiadomości.
Krok 1: szukaj błędów w temacie, który firma naprawdę zna
Stary poradnik zalecał szukanie firm w likwidacji i wygasłych domen. Dziś nie zaczynałbym od szerokiego polowania na nieistniejące strony. Zacząłbym od tematów, w których firma ma doświadczenie, dane albo produkt i może stworzyć wiarygodny zamiennik.
Źródłami mogą być:
- linki z branżowych katalogów i starszych artykułów w twojej dziedzinie;
- niedziałające zewnętrzne linki znalezione podczas ręcznego przeglądu wybranych, wartościowych witryn;
- własna lista utraconych lub historycznych linków;
- strony linkujące do zasobu przeniesionego bez przekierowania;
- instytucje publiczne lub organizacje zawodowe z zasobami, których od dawna nie aktualizowano.
Nie ma sensu skanować połowy internetu w poszukiwaniu dowolnego linku. Czas kosztuje. Wybieram tylko źródła bliskie tematycznie oraz strony, których odbiorcy rzeczywiście skorzystaliby z zastępczej treści.
Krok 2: sprawdź pierwotny cel strony
Sam kod HTTP 404 nie mówi, co zawierała strona. Sprawdzam tekst zakotwiczenia, sąsiednie zdania oraz, jeśli jest dostępna, zapisaną wersję w archiwum internetu. Dzięki temu wiem, czy autor linkował do poradnika, źródła danych, obrazu czy oferty komercyjnej.
Nie kopiuję treści. Ustalam, jaką potrzebę zaspokajał oryginalny zasób, i przygotowuję własne opracowanie: z aktualnymi informacjami, własnym doświadczeniem, wyraźnie wskazanym autorem i źródłami. Google zaleca użyteczne treści stawiające na ludzi, które dodają oryginalne informacje lub analizę, a nie tylko przepisują istniejące strony. Praktyczne podstawy opisuję również w artykule SEO dla początkujących.
Krok 3: ustalaj priorytety okazji według wartości
Najwyższa liczba w narzędziu SEO nie oznacza automatycznie najlepszej okazji. Oceniam:
- trafność tematyczną strony źródłowej;
- jakość i rzeczywistą publiczność witryny;
- widoczność linku w głównej treści;
- dopasowanie zaginionego zasobu do naszego zamiennika;
- prawdopodobieństwo, że ktoś nadal utrzymuje stronę;
- wartość biznesową odwiedzającego, który trafi przez link.
Lista stu trafnych okazji jest zwykle bardziej użyteczna niż eksport dziesięciu tysięcy domen. Oszczędza czas zarówno podczas analizy, jak i kontaktu.
Krok 4: napisz wiadomość, którą można zweryfikować w minutę
Masowy szablon z komplementem w pierwszym zdaniu nadal jest masowym szablonem. Autor musi szybko znaleźć błąd i ocenić zamiennik. Piszę krótko i konkretnie:
Dzień dobry, na stronie [dokładny URL] znalazłem niedziałający link do [oryginalnego zasobu].
Znajduje się on w sekcji [nagłówek lub sąsiedni tekst]. Aktualny materiał na ten sam temat jest tutaj: [URL zamiennika].
Jeśli nie pasuje Ci jako zamiennik, i tak przesyłam informację, aby można było naprawić link.
Nie piszę, że zamiennik „pomoże Twojemu SEO”. Nie obiecuję przysługi w zamian ani nie naciskam na dokładny tekst zakotwiczenia. Autor musi mieć pełną swobodę wyboru innego zasobu albo po prostu usunięcia linku.
Podejście odwrotne pasuje do kilku wybranych witryn
W oryginalnej sekcji bonusowej zalecałem wybranie wiarygodnej witryny, sprawdzenie jej zewnętrznych linków za pomocą Xenu lub Screaming Frog i zaoferowanie naprawy znalezionych błędów. To podejście nadal może działać, pod warunkiem że szanujesz funkcjonowanie witryny i sprawdzasz tylko rozsądny zakres publicznych stron.
Zaletą jest koncentracja: znasz konkretną witrynę i jej tematykę. Wadą — większość błędów nie będzie dotyczyć twoich treści. Nie twórz pospiesznie strony do każdej czerwonej kreski. Zamiennik przygotuj tylko tam, gdzie masz coś do powiedzenia.
Kiedy Link Mover staje się spamem
Google zalicza do spamu linkowego działania, których głównym celem jest manipulowanie rankingami. Problem pojawia się przy automatycznym tworzeniu linków, płaceniu za linki przekazujące wartość albo masowej publikacji tekstów ze zoptymalizowanymi tekstami zakotwiczeń. Aktualne granice opisano w zasadach Google dotyczących spamu linkowego.
Dlatego w link buildingu z wykorzystaniem niedziałających linków nie:
- nie kopiuję nieaktualnych treści i nie przedstawiam ich jako własnych;
- tworzę cienkich stron wyłącznie dla jednej okazji linkowej;
- nie wysyłam setek automatycznych wiadomości bez weryfikacji;
- nie udaję, że mam osobistą relację lub doświadczenie;
- kupuję domeny wyłącznie po to, by przekierować ich historię na niepowiązaną witrynę.
Link jest efektem ubocznym dobrego zasobu
Link Mover ma sens, gdy firma już tworzy treści warte cytowania. Narzędzia do sprawdzania witryn i linków znajdziesz w przeglądzie narzędzi SEO. Różnicę między linkiem zdobytym redakcyjnie a kupionym wyjaśniam w artykule o płatnych linkach zwrotnych.
Najlepszym rezultatem tej metody nie jest tylko nowy link. To zaktualizowany zasób, z którego ludzie naprawdę korzystają, oraz relacja z autorem, któremu pomogłeś naprawić błąd. Link ma wtedy sens nawet bez magii SEO.